powrót do spisu treści

http://rubinszanty.com/

Pieśni spokojnych wód.

Kiedy już człowiek wyszaleje się podczas festiwalowych koncertów, kiedy wybawi się do upadłego podczas pubowego muzykowania, miewa chęć na coś innego. Na coś, co pozwoli się skupić, wyciszyć, zastanowić nad sobą, na coś, co da szansę posłuchać na żywo ulubionych piosenek w warunkach, które umożliwią kontemplację tekstu i wykonania. Na coś, co w naturalny, niewymuszony sposób, wykroczy poza czystą zabawę.

Od trzech lat taką możliwość daje śpiewającym żeglarzom i miłośnikom ich twórczości częstochowska Jasna Góra i lipcowe Jasnogórskie Spotkania Szantowe i Pielgrzymka Żeglarzy RUBIN. Dopiero od trzech lat! Aż dziw bierze, że na szantowej mapie Polski festiwal tego rodzaju pojawił się tak późno. Co prawda Marek Szurawski nosił się z pomysłem na imprezę łączącą w sobie radość muzykowania, miłość do żagli i głębszy, duchowy wymiar dość długo (od 1990 roku, kiedy to wraz ze Starymi Dzwonami uczestniczył w Liverpoolu w pewnym niezwykłym koncercie), jednak.... No właśnie. Musiało chyba dojść do spotkania Marka, siostry Basi (częstochowskiej zakonnicy, a "w cywilu" wielkiej miłośniczki żeglarskiego śpiewania i szantowych festiwali), Pawła Hutnego (Drake) oraz Agnieszki i Stefana Mocarskich, żeby wreszcie - jak to się mówi- "zaiskrzyło".

Jasna Góra, cel tysięcy pielgrzymek- w tym ludzi morza- zdaje się być idealnym miejscem dla prezentacji "pieśni spokojnych wód". Z początku ma się wrażenie, że to "za wysokie progi", że miejsce jest zbyt święte i otoczone zbyt wielką czcią, żeby śpiewać tam szanty (zwykle przecież niezbyt święte). Ale kiedy pozna się ludzi (także zakonników, zakonnice i księży) zaangażowanych w Spotkania, kiedy stanie się przy mikrofonie w Sali im. Ojca Kordeckiego, kiedy śpiewa się tuż pod obrazem Czarnej Madonny, kiedy siądzie się na widowni lub nagle, podczas modlitewnego skupienia w kaplicy, usłyszy się znane z zupełnie innych okoliczności głosy "Dwudziestek" czy "Pereł", okazuje się, że nie ma lepszego miejsca. I myślę, że faktycznie, nie ma.
Śpiewanie pod Obrazem, to oczywiście nie rubinowy koncert. Spotkania mają przecież także wymiar duchowy: msza święta, którą "spotkaniowe" zespoły ozdabiają śpiewem, Apel Jasnogórski, któremu już zwyczajowo towarzyszy pieśń "Chodziła Matka Boska po morzu" (źródło nazwy RUBIN i festiwalowy hymn), czy pielgrzymka żeglarzy Olsztyn- Częstochowa (nie ma się czego bać- ten Olsztyn pod Częstochową) to tradycyjne już (choć nieobowiązkowe) formy rubinowego bycia razem.

Muzyczna strona Jasnogórskich Spotkań Szantowych RUBIN to koncert w Sali im. Ojca Kordeckiego. Sala jest tak wielka, że trzeba ją podzielić na dwie części, żeby widzowie z ostatnich rzędów mogli rozpoznać wykonawców na scenie. Scena, a właściwie zaimprowizowane miejsce bezpośrednio na podłodze sali, przeznaczone dla wykonawców, obywa się bez świetlnych czy dźwiękowych fajerwerków, a prosta scenografia nie odciąga uwagi od tego co najważniejsze- od muzyki i tekstu.

Podczas III Jasnogórskich Spotkań Szantowych RUBIN'07, 21 lipca 2007, można będzie posłuchać zespołów: Stare Dzwony, Perły i Łotry, Gdańska Formacja Szantowa, Drake, Trzy Majtki, Pchnąć w tę łódź Jeża i DNA (na wcześniejszych edycjach wystapiły także: Ryczące Dwudziestki, Rysiu Muzaj z córką Małgorzatą, Andrzej Korycki i Dominika Żukowska, Flash Creep czy Ula Kapała). Ta różnorodność stylów i konwencji nie przeszkadza w odbiorze występów. "Pieśni spokojnych wód" to przecież nie zawsze refleksyjne ballady. Pod spokojną powierzchnią rozpościera się głębia kryjąca w sobie nie tylko łagodne kołysanie skrzypiec i fletów, ale i gniew oceanu, wyczuwalny w rytmie bębnów czy basowej gitary. Kunsztowne harmonie szantowego chóru to nie tylko piękno, ale także okiełznana moc ludzkiego głosu. Dlatego, w kontekście programu muzycznego, dodatkowego wymiaru nabierają słowa Jana Pawła II, będące mottem Festiwalu: "Nie lękaj się wypłyń na głębię".

A kiedy szczęśliwi i naprawdę duchowo pokrzepieni zakończymy rejs po spokojnych wodach, można (właściwie nawet trzeba, choć nikt nikogo nie zmusza) udać się do częstochowskiej tawerny Port.
Bo, jak to mówią: Panu Bogu świeczkę, a... żeglarzowi kufelek. Ale to już zupełnie inna, zapewne dobrze wam znana, historia.

Krzysztof Jurkiewicz

Historia RUBINU.

Pomysł na zorganizowanie Jasnogórskich Spotkań Szantowych zrodził się w głowie Marka Szurawskiego, pod wpływem emocji jakich dostarczyło mu uczestnictwo w jednym
z najważniejszych festiwali marynistycznych w Angli. "Tam w starych dokach Mersey Side, w niedzielę rano wystawiany jest namiot wielkości małego cyrku, do którego przychodzi kilkuset ludzi (.). Wszyscy razem modlą się w niezwykły sposób. Przez niemal pięć godzin próbują z orkiestrą symfoniczną uświęcone tradycją religijne hymny morskie, niektóre z XVII wieku, w których zawierzają życie i zdrowie ludzi morza Bogu (.), nie przesadzę chyba gdy powiem, że niemal cała Anglia modli się śpiewając hymny morskie".

Latem, 2004 roku, Marek Szurawski swoją ideą podzielił się z Agnieszką i Stefanem Mocarskimi, parą lekarzy z Lublina, którzy zafascynowani opowieścią podjęli prace
nad urzeczywistnieniem pomysłu Szantymena. W jasnogórskim klasztorze znali Siostrę Basię, zagorzałą miłośniczkę szant, która pełna entuzjazmu dla idei przekonała
do Jasnogórskich Spotkań Szantowych, Ojców Paulinów.

W lutym 2005 roku, podczas krakowskiego festiwalu Shanties, Marek Szurawski odnalazł "brakujące ogniwo" całego przedsięwzięcia. Był nim Paweł Hutny - mieszkaniec Częstochowy, muzyk i entuzjasta żeglarskiego życia, który wraz z kolegami z zespołu Drake wziął na siebie odpowiedzialność za przygotowanie miejsca Spotkań i pomoc w organizacji festiwalu.

Natomiast sama nazwa RUBIN wzięła się z zamiłowania Marka Szurawskiego do poezji, który to pełne magii słowo odnalazł w wierszu Konstantego I. Gałczyńskiego zatytułowanego "Ucieczka grzesznych".

Chodziła Matka Boska po morzu,
Matka Boska, ucieczka grzesznych
a księżyc już się w kołysce położył,
a wieczór był wietrzny i śmieszny

I zjechali się różni grzesznicy
pod stopy Bogurodzicy
łodziami i okrętami.

Dała każdemu po rubinie
- Będzie świecił ci - mówi - nie zginiesz
Ucieczka grzesznych, modlę się za wami

Odpłynęli grzesznicy na głębiny
z sercami krzyczącymi jak orkiestry,
potopiły się w morzu rubiny
zaplątały się w wodorosty

W noc pogodną rubinowe lśnienie.
Te rubiny na dnie morza - rozgrzeszenie.

Wiersz tak głęboko zapadł w serca, bohaterom naszej historii, że postanowili ogłosić konkurs na muzykę do tego utworu. Laureatem został Józek Kaniecki - wspaniały skrzypek, mandolinista, kompozytor i aranżer. Podczas I Jasnogórskich Spotkań Szantowych RUBIN'05 mieliśmy niepowtarzalną okazję usłyszeć "Ucieczkę grzesznych" w jego wykonaniu. Pół roku później, 10 stycznia 2006 roku Józek nieoczekiwanie zmarł. Obecnie jego kompozycja stanowi hymn Jasnogórskich Spotkań Szantowych RUBIN i jest elementem repertuaru Gdańskiej Formacji Szantowej.

W tym roku RUBIN odbędzie się po raz trzeci. "Wielkie wzruszenie", "doładowanie baterii", "niesamowite przeżycie", "ogromne pokłady pozytywnej energii", "zaskoczenie i podziw" - to tylko niektóre ze słów, którymi uczestnicy minionych edycji Jasnogórskich Spotkań Szantowych opisali to co przeżyli w ciągu jednego letniego dnia na Jasnej Górze. Dzięki nim, mamy pewność, że warto!

Obecnie "załogę Rubinu" stanowią: Marek Szurawski, Agnieszka Mocarska,
Paweł Hutny, Stefan Mocarski, Piotr Sztuczka, Michał Latos, Martyna Kieliszek,
Wojciech Kotas.

III Jasnogórskie Spotkania Szantowe
Rubin'07
Klasztor Jasnogórski 21.07.07
Program

16.45 Tradycyjna msza dla pielgrzymów pod Obrazem Madonny
18.00 Koncert "Zaufaj drodze"

Wystąpią: Stare Dzwony, Perły i Łotry, Gdańska Formacja Szantowa, Drake, Trzy Majtki, Pchnąć w tę łódź Jeża i DNA

Tytuł koncertu nawiązuje do wiersza ks. Jana Twardowskiego, poezja którego będzie pełnić rolę łącznika i słowa wiążącego w czasie prezentacji muzycznych

Zaufałem drodze
Ks. Jan Twardowski

Zaufałem drodze
wąskiej
takiej na łeb na szyję
z dziurami po kolana
takiej nie w porę jak w listopadzie spóźnione buraki
i wyszedłem na łąkę stała święta Agnieszka
- nareszcie - powiedziała
- martwiłam się już
że poszedłeś inaczej
prościej
po asfalcie
autostradą do nieba - z nagrodą od ministra
i że cię diabli wzięli