Tragedia w Azji

Teksty z książki Marka Szurawskiego "Razem bracia do lin!" cz. II, zobacz subskrypcja

Dramat mieszkańców Azji Południowo-Wschodniej pobudził ludzką solidarność. Jeśli i Ty chcesz włączyć się w akcję pomocy kliknij na

http://www.adopcja.caritas.pl

Pieniądze są ważne, ale lekarstwem na rozpacz, beznadzieję i osamotnienie zawsze było i jest ludzkie serce.

http://www.adopcja.caritas.pl

      Kataklizm tsunami z grudnia 2004 roku ma wymiar wręcz biblijny. Atak morza pochłonął blisko 230 tysięcy śmiertelnych ofiar; pozostały miliony bez dachu nad głową i środków do życia, cierpiących męki głodu, pragnienia i chorób. I wołających w rozpaczy i niezrozumieniu do niebios i wszelkich bogów: dlaczego my - Dlaczego tu i teraz? Ludzki los na tej ziemi jest pełen niepewności. Nikt nie zna danego mu czasu - przysłowiowego dnia ani godziny, nikt nie jest w stanie przewidzieć przeznaczonego mu końca egzystencji. Miliony ludzi, sprawiedliwych, niewinnych i uczciwych, miliony dzieci zginęło w całej historii ludzkości pochłonięte przez wybuchy wulkanów, trzęsieni ziemi, wojny, zarazy, w obozach śmierci i więzieniach czy wskutek ataków terrorystycznych. I ateiści i wierzący zadają to samo pytanie: dlaczego tak straszliwe i złe rzeczy zdarzają się dobrym ludziom? Śmierć, zwłaszcza gwałtowna i niespodziewana, wydaje się w takich przypadkach bezsensowna i bez żadnego uzasadnienia. Jawi się problem o wymiarze etycznym i tragicznym zarazem. Tragicznym, bo wedle współczesnej etyki istnieją tylko dwa rozwiązania i żadne nie jest zadawalające.
      Pierwsze z nich to przyjęcie, że tak okropne, niewytłumaczalne i przerażające rzeczy muszą w ostatecznym rozrachunku być dobre, bo inaczej Bóg, który jest miłością, nie pozwoliłby, żeby się zdarzyły. Zamysły Boże są więc tajemnicą i nie możemy ocenić jego ostatecznego planu. Czy jednak ta odpowiedź jest pociechą dla matek opłakujących bezsensowną śmierć swoich dzieci i wszystkich pogrążonych w rozpaczy po ataku na World Trade Center lub snujących się po plażach Tajlandii i Sti Lanki - Drugie tez kiepskie od strony wniosków rozumowanie wymusza akceptacje, że złe rzeczy faktycznie przydarzają się dobrym ludziom, ze taki jest świat po prostu. I z tym złem nie można się pogodzić, nie ma usprawiedliwienia. Świat może być zimnym, srogim i przerażającym miejscem, gdzie ludzie przesyłają w listach wąglika, podkładają bomby pod mostami, giną w samobójczych zamachach wraz z niewinnymi ofiarami, i wysadzają w powietrze pociągi i centra handlowe. A więc pozostaje wiara w tajemniczy zamysł Boga lub pogodzenie się z pozbawionym racji złem - takie są możliwości. Nie wiem, co o tym myślicie. Może pewną pomocą okaże się pamięć o tym, ze na każdy zły uczynek przypada uczynek dobry - poświęcenie strażaków i innych ludzi ryzykujących życie 11. września czy imponująca pomoc międzynarodowa ofiarom tsunami. Nie wiem. Może chwila zadumy nad naszym losem na tym padole i nad jego dwoistością, dobrem przeplatającym się ze złem i odwrotnie, będzie najlepszym, prywatnym hołdem dla tych, których pochłonęło morze na plażach Oceanu Indyjskiego w Święta Bożego Narodzenia 2004 roku....


   ... powrót