| |
Żeglowanie, a inteligencja
Teksty z książki Marka Szurawskiego "Razem bracia do lin!" cz. II, zobacz subskrypcja
Inteligencja - na serio - to cecha umysłu, odpowiadająca za
sprawne myślenie, rozwiązywanie problemów i inne czynności poznawcze,
zapewniające przeżycie i rozwój w zmieniającym się stale otoczeniu.
Ujmując rzecz jeszcze krócej, inteligencja to zaangażowanie umysłu
na każdym polu naszej życiowej aktywności. Stopień i skuteczność
tego zaangażowania świadczy o poziomie naszej inteligencji.
A traktując sprawę pól - żartem: inteligencja to coś, co ma absolutnie
każdy, ponieważ absolutnie nikt nie przyznaje się do jej braku...
Co to ma wspólnego z "opowieściami o ludziach, morzu i okrętach"?
Bardzo wiele. Będę chciał bowiem udowodnić, że żeglowanie jako aktywna
forma kontaktu z wodą, wiatrem, żaglami i ludźmi (załogą) jest jeśli
nie najlepszym, to jednym z najlepszych sposobów na pobudzenie wszystkich
rodzajów naszej wrodzonej inteligencji.
A więc chcesz pobudzić tkwiący w Tobie potencjał? Chcesz inteligentniej
reagować na wszelkie sytuacje, bodźce i problemy? Żegluj! Tej tematyce
poświęcę kilka najbliższych artykułów na tej stronie, zaglądaj więc
co jakiś czas.
Przed czytaniem przygotuj sobie jeszcze cos do pisania, papier,
długopis -przyda ci się to do bardzo ciekawego ćwiczenia.
Pytanie: Jaka jest tajemnica Trójkąta Bermudzkiego? Pytanie
stare i nowe. Stare, bo ciągle je ponawiamy, a nowe, bo ciągle pojawiają
się nowe odpowiedzi. A więc czy rozwiązano już tajemnicę Trójkąta
Bermudzkiego? Odpowiedzi szukaj na ostatniej stronie, po zakończeniu
lektury tego artykułu.
Wróćmy więc do inteligencji i żeglowania. Trzymam w ręku książkę
Tony Buzana "Głowa przede wszystkim", wydaną w 2001 r.
przez Wydawnictwo Muza w Warszawie. Tony Buzan to specjalista od
wszelkich technik typu "rusz głową", od sposobów nowoczesnego
uczenia się, szybkiego czytania i notowania przy pomocy tzw. Map
Myśli. Ten blisko sześćdziesięcioletni dziś Anglik "siedzi"
w mózgu; pokazuje milionom ludzi na świecie, jak efektywniej i radośniej
wykorzystywać wrodzony nam potencjał umysłowy, uczy, że nie ma granic
możliwości rozwoju ludzkiego mózgu i przekonuje, że każdy z nas
jest o wiele mądrzejszy i inteligentniejszy, niż mu się wydaje.
O czym traktuje wspomniana książka "Głowa przede wszystkim"?
Właśnie o rozwijaniu kompleksowej, wielorakiej inteligencji człowieka.
I o tym, ze może to zrobić każdy z nas.
Chcę wrzucić do tego tematu kamyczek z ogródka mojej własnej inteligencji
(tak, tak - do braku inteligencji ja też się nie przyznaję...) i
pokazać, że uprawianie żeglarstwa bardzo ten proces ułatwia i przyspiesza.
Zacznijmy od niezbędnych definicji, a właściwie podziałów.
Otóż natura - utrzymuje Tony Buzan - obdarzyła nas już w momencie
urodzin dziesięcioma rodzajami inteligencji, które można podzielić
na trzy typy; każdy je ma. Jest to inteligencja twórcza i emocjonalna,
inteligencja fizyczna (cielesna) i inteligencja rozumiana tradycyjnie
(wyrażana ilorazem inteligencji).
Przyjrzyjmy się temu po kolei, analizując możliwości treningu i
rozwoju poszczególnych rodzajów inteligencji poprzez żeglowanie,
żeglowanie - sprecyzujmy od razu - w czasie wolnym, w towarzystwie
i rekreacyjne, a więc bez wyczynu.
Inteligencja twórcza to zdolność myślenia w nowatorski sposób,
umiejętność bycia oryginalnym. Człowiek kreatywny szybko i łatwo
radzi sobie z nowymi sytuacjami, dokonuje wszechstronnej ich oceny,
posługując się wyobraźnią, często znajduje nietuzinkowe, oryginalne
rozwiązania i pomysły, które rozwija i wzbogaca o nowe treści. I
czyż nie jest tak na jachcie, który poddawany jest nieustannie zmieniającym
się warunkom pogodowym i nawigacyjnym, wymuszającym szybkie i właściwe
decyzje? Umiejętność przewidywania (i to jak najdalej), zobaczenia
w wyobraźni nieistniejącego, ale możliwego niebezpieczeństwa jest
warunkiem właściwego przygotowania rejsu, a w konkretnym działaniu
opracowania tzw. "manewru rezerwowego", bez którego nie
ma mowy o bezpiecznym żeglowaniu. Poza tym w sytuacjach trudnych
(które zawsze generują woda i morze) częstokroć trzeba radzić sobie
przy pomocy ograniczonych zasobów, jakimi żeglarz dysponuje na pokładzie.
Kreatywną pracą umysłu są także marzenia o dalekich rejsach (bo
przecież zanim naprawdę popłyniesz, musisz to sobie wyobrazić),
planowanie konkretnej trasy, odwiedzanych miejsc i portów, a nawet
gotowanie na pokładzie. A słynne "morskie opowieści",
które snuje się w mesie czy na pokładzie w wolnych chwilach? Opowiadanie
dowcipów i dzielenie się przeżyciami z lądu? Toż to fantastyczny
trening dla twórczej wyobraźni!
Oprócz, powiedziałbym, "naturalnego" wpływu życia pod
żaglami na rozwój inteligencji twórczej, można stosować w tym samym
celu narzucone ćwiczenia, wykorzystując środowisko i warunki, w
jakich przebiega żeglowanie. Na przykład rysowanie świata, widzianego
z wody, oglądanie chmur, zajmowanie umysłu zadaniami typu: jesteś
na bezludnej wyspie, masz duże zapasy żarówek, wkładów do długopisów
i waty. Jak przy pomocy tych materiałów możesz wydostać się z wyspy?
(poświęć na takie zadanie nie więcej niż 5 minut, można rozwiązywać
je również w grupie, zapisując wspólne pomysły). Podobnie brzmią
zadania "rozwiązuj niemożliwe", np. zapisz co najmniej
20 sposobów na to, aby w ciągu godziny tuż za burtą spadł ulewny
deszcz. Bardzo pobudzające jest też myślenie "co by było, gdyby...",
wymuszające fantazjowanie i pracę wyobraźni, np. co by było, gdyby
żagle były lżejsze od powietrza? I wreszcie zabawa, którą proponuję
za chwilę - chodzi o wymyślenie jak największej liczby zastosowań
konkretnego przedmiotu. Tu zajmijmy się kołem sterowym. A więc uwaga:
w ciągu 2 minut zapisz możliwie najwięcej zastosowań dla koła sterowego.
To do tego zadania potrzebujesz kartki papieru i długopisu. A więc
przerwij lekturę, spójrz na zegarek i zacznij pisać teraz. Masz
dwie minuty na "prywatną burzę mózgów".
Każdy z nas rodzi się z co najmniej dziesięcioma rodzajami inteligencji
i każdej z nich można się nauczyć lub rozwinąć te bardziej zaniedbane.
Tony Buzan.
Popatrz teraz na kartkę.i policz, ile możliwości znalazłeś. Jeśli
zapisałeś 4-5, mieścisz się w średniej, osiem możliwości wskazuje
na wysoki poziom twórczej wyobraźni, 12 to już rzadkość, a wynik
powyżej 16 świadczy o geniuszu porównywalnym z poziomem Thomasa
Edisona. Co ciekawe, mając czas nieograniczony, większość ludzi
generuje ok. 30 pomysłów. Prawda jest jednak taka, że możliwość
wykorzystania koła sterowego jest nieskończenie wiele. Inaczej mówiąc,
odpowiedź na pytanie "do czego nie może służyć koło sterowe?"
brzmi: nie ma czegoś takiego...
Tylko dla porównania, bo nie ma tu lepszych czy gorszych pomysłów,
zobacz, jak wygląda początek mojej listy wykorzystania steru:
1.. ozdoba na ścianę
2. element graficzny na plakat partyjny
3. koło do specjalnego wozu
4. do ćwiczeń zręcznościowych, gdy koło jest w mchu (np. chodzenie
po "szczebelkach")
5. specjalne ringo, do rzucania
6. pomysł na statek kosmiczny
7. do masażu różnych części ciała
8. wentylator
9. koło młyńskie (gdyby dorobić łopatki)
10. koparka (pomysł jak wyżej)
11. karuzela
12. koło wiatrowe...
Tak więc nie ulega kwestii: żeglowanie bardzo pobudza i rozwija
inteligencję twórczą. Przy okazji: podobną rolę spełniają czytanie
i słuchanie radia. Radio bardziej stymuluje i pobudza myślenie obrazami,
niż oglądanie telewizji. Słuchając radia, dobrego radia, twój umysł
kreuje własne krajobrazy, wizerunki postaci, szczegóły akcji, barwy
- telewizja dostarcza w tej mierze przetrawioną papkę gotowych już
obrazów. Piszę o tym dlatego, aby zainteresować cię jedyną w takiej
formie audycją "o morzu, ludziach i okrętach" w polskim
eterze, zatytułowaną "Razem bracia do lin!" (zobacz stosowne
strony). Audycja ta będzie również osią Intemetowej Akademii Morza,
uruchomianej już niedługo, więc zainteresuj się podwójnie
A w następnym artykule, kontynuując temat, zajmę się wpływem żeglowania
na rozwój inteligencji osobistej i społecznej.
Tawerna pod Nierówną Stępką, gwar rozmów, szczęk naczyń i butelek,
rozmawiają Stary Marynarz i barmanka Inga.
Stary Marynarz - Pytasz Ingusia, co z tym Trójkątem? (szelest papieru)
Aaa, widzę, że masz mapę... (stuka palcem). Tak, to tu właśnie,
na SW od Bermudów co jakiś czas zdarzają się tajemnicze i niewyjaśnione
do tej pory zniknięcia statków, ludzi, samolotów. Jedni pytają,
czy to wrota do czwartego wymiaru, baza kosmitów? Inni upatrują
w tym regionie wyjątkowo silnych anomalii ziemskiego pola magnetycznego.
Ostatnio pojawiło się kolejne wyjaśnienie: otóż powodem dziwnych
zjawisk w rejonie Trójkąta Bermudzkiego może być...metan! Metan
- wyobrażasz sobie, Ingusia? Aaa, nalej jeszcze kapeczkę... Metan
zalega w dużych ilościach pod dnem oceanu i wiadomo, że ten gaz
był już sprawcą katastrof platform wiertniczych. I - proszę ciebie
- gdyby ogromny bąbel metanu oderwał się od dna i uniósł ku powierzchni,
to dla znajdujących się powyżej statków nie byłoby ratunku. Momentalnie
zatonęłyby, znikając w wielkiej dziurze, i to bez śladu zniszczeń.
A gaz ulotniłby się bez najmniejszego śladu, nie pozwalając odgadnąć
przyczyn tragedii...! tak to może być w tym "Diabelskim Trójkącie",
Ingusia, tak może być. I nie wiem, czy to sprawdzę, ahaha - ha-ha-ha
- ha.....
Marek Szurawski
Woda może być dobra i zła, pożyteczna i niebezpieczna. Istnieje
jednak lekarstwo na niebezpieczeństwo: nauka pływania. Demokryt.
... powrót
|
|