| |
Śladami kapitana Blooda po Wyspach Szczęśliwych
Wakacje pod żaglami na Karaibach
czyli
Action and Adventure dla Leniwych Kreatorów i członków Klubu 3 x 9!
Czas na żeglowanie inaczej. Łamiemy mity. Etos karaibskich rejsów. Co, gdzie i kiedy. Na czym.. Mówi i wspomina Naczelny Instygator - Jacek Reschke. Gdzie nas znaleźć?
Nowe oblicze "żeglarstwa swobodnego".
Więc Karaiby -ten niemożliwy lazur morza, palmy w pasacie i wspaniała żeglarska pogoda, wszechwładne, radosno-kojące rreagge, łyk rumu, CIEEEEPŁO oraz baaaardzo LENIIIIIWIE. A poza tym równie niespieszna turystyka pod żaglem, emocje i radość żeglugi, bez żadnej walki z żywiołem, relaks i wypoczynek (kąpiele, nurkowanie, drzemki pod palmami, nawet gimnastyka poranna na plaży), zabawa, doborowe towarzystwo, dieta antydepresyjna, łącznie z posiedzeniami rozszerzonego Zarządu Kongregacji Rumowej WRAK (oby żyła wiecznie!) połączonych z ostatecznym ustaleniem kształtu Wszechświata, wieczorami koncerty szantowe na rufie, i wrzaski małp i papug w pobliskiej tropikalnej dżungli, zmieszane z pianiem kogutów w kreolskiej wiosce - słowem wymarzone warunki, aby ukształtować do końca "osobowość samouzdrawiającą" i wrócić z przeświadczeniem, że było się na "rejsie życia"..
Złamać mit.
Organizując rejsy dla naszych rodaków mieszkających w USA i Kanadzie (ale nie tylko), chcemy przełamać pewien mit, który zrodził się kiedyś w Polsce - mianowicie że żeglarstwo na zachodzie jest sportem elitarnym i aby popłynąć tam na rejs morski, trzeba mieć uprawnienia, doświadczenie żeglarskie i bardzo dużo pieniędzy. A poza tym, na każdym rejsie choruje się na chorobę morska.
Ten mit był prawdopodobnie efektem systemu stopni żeglarskich, który funkcjonował wiele lat temu w Polsce. Jachty były bardzo drogie, należały głównie do klubów lub organizacji żeglarskich i prowadzili je tylko Ci, którzy mieli najwyższe stopnie żeglarskie. Stąd tez, prawie wszystkie rejsy morskie organizowane wtedy w Polsce miały charakter szkoleniowo-stażowy, podczas których, często nie zważając na warunki pogodowe, "oralo sie" po sztormowym Baltyku, tylko po to aby "zrobić" godziny stażu, niezbędne do uzyskania następnego stopnia. Rejsy morskie kojarzyły się też często z "walką z żywiołem" i chorobą morską. O morskim żeglarstwie rekreacyjnym nikt wtedy nie słyszał, a o jakimś zabraniu dzieci na rejs w ogóle nie mogło być mowy.
Tu, na naszych rejsach żadne uprawnienia żeglarskie nie są ci potrzebne, chociaż każdy z uczestników, jeśli chce, może włączyć się do pracy na pokładzie jako członek załogi, zdobywając kolejne, ekscytujące doświadczenia..
A koszty? Mało kto wie, że koszt udziału w naszych rejsach, jest taki sam jak tygodniowy pobyt w przeciętnym hotelu w USA. A pobyt w hotelu; w bajkowych karaibskich zatokach, w których zatrzymujemy się na noce, w bliskości malowniczych plaż na jakich się kapiemy, czy dziewiczych raf koralowych, nad którymi nurkujemy, byłby wielokrotnie wyższy. Nie wspominając już o tym , ze z okien naszego katamarana codziennie mamy inny, wspaniały widok, każdej nocy zatrzymujemy się w innej tropikalnej zatoce lub marinie i codziennie podziwiamy inny zachód słońca.
Etos naszych rejsów
W każdym rejsie przestawiamy się na karaibski styl życia - bezcenną rzecz dla pełnego wypoczynku, relaksu i "naładowania akumulatorów". Nigdzie się nie spieszysz, nie przejmujesz drobiazgami, pływamy, kiedy chcemy i robimy to, na co akurat mamy ochotę. Nie ma walki z żywiołem, męczy cię tylko kąpiel, rytmem dnia rządzi karaibskie "Ło le-le!" - Take it easy!. Don't worry! Don't hurry! Today is a good day again. Do przepięknej, lazurowej wody wchodzisz tylko wtedy, gdy jej temperatura jest nie mniejsza niż 25 stopni.Zawsze też schodzimy na ląd, zwiedzając poszczególne wyspy na trasie. Niekiedy dwie dziennie. I wszędzie reagge. Wszechwładne, kołyszące cialem "sunshine reggae".
Co, gdzie i kiedy.
Pływamy w 10-12-dniowych rejsach praktycznie przez cały rok, rekomendując, jak chodzi o typowe rejsy turystyczne okres grudzień - kwiecień, z racji idealnych warunków pogodowych i upałów "jeszcze do wytrzymania" - chyba, ze lubisz jak jest gorąco. Co wyróżnia całą propozycję, to rozmaitość rejsów. Bo oprócz typowych rejsów turystycznych i szkoleniowych, zwłaszcza w okresie wakacji możesz popłynąć z nami w:
Rejsy Rodzinne. Pływamy po bezpiecznych, głównie osłoniętych wodach w bliskiej odległości od wysp. Katamaran ma dwa pływaki, co sprawia, ze prawie się nie przechyla; kołysanie ograniczone jest do minimum, choroba morska praktycznie wykluczona, więc na rejsy z nami zapraszamy również (i szczególnie) rodziny z dziećmi, oraz wszystkich tych, którzy nigdy jeszcze nie żeglowali. Trudno wymarzyć sobie lepsze warunki, aby zacząć osobistą przygodę z żeglowaniem niż tu i w ten sposób.
Rejsy Szantowe. Ze specjalnym programem "Opowieści o ludziach, morzu i okrętach", ilustrowanych muzyką morza. Cowieczorne spotkania na rufie z piosenką, szantą i balladą żeglarską, z udziałem znanych i lubianych wykonawców polskich i zagranicznych.
Rejsy Rumowe. Karaiby to ojczyzna rumu, również tego najbardziej żeglarskiego - słynnego rumu Pussera. Żeby uniknąć niecnych podejrzeń - bo wcale nie chodzi o to, co teraz myślisz, zajrzyj na www.fkm.com.pl/wrak, a zobaczysz, o co tak naprawdę chodzi w Kongregacji Miłośników Krzewienia Kultury Picia Rumu WRAK (oby żyła wiecznie, oczywiście)
Rejsy Kokosowe. Tak, powstała również Kongregacja Miłośników Picia Mleka KOKOS, dla dzieci i młodzieży, z hasłem: "Trzymaj się nas, a zbijesz kokosy.., albo odbije ci palma". Rejsy połączone z mini-wykładami o przedsiębiorczości dla dzieci oraz warsztatami z marynistyki stosowanej (szczegóły www.fkm.com.pl/kokos
Rejsy Nurkowe. Karaiby obfitują również w rafy koralowe, oferujące znakomite warunki do turystyki podwodnej i obserwacji życia morza. Sprzęt nurkowy (łącznie z akwalungiem) powszechnie dostępny na miejscu, podobnie jak pomoc instruktorska, możliwość ładowania butli na jachcie, itp.
Rejsy Młodzieżowe. Dla uczniów gimnazjów i liceów, jako fantastyczna możliwość poznania świata.
Rejsy - seminaria/szkolenia dla firm. To nowość! Incentive travels w połączeniu ze szkoleniem/wykładami na ciekawe i oryginalne tematy. Zajęcia do 3 godzin dziennie, na pokładzie lub pod palmami z takiej tematyki jak "Kształtowanie osobowości samouzdrawiającej" i "Mistrzostwo osobiste - dyscyplina XXI wieku" Inne w opracowaniu. Autorem i prowadzącym te programy jest Marek Szurawski.
Terminy rejsów zobacz www.sailcaribbean.net
Program i główne atrakcje.
Pływamy po najciekawszych akwenach Morza Karaibskiego, zwłaszcza w regionie Brytyjskich Wysp Dziewiczych (miniatura całych Karaibów) i Grenadynach ,wedle precyzyjnie zaplanowanego, bogatego programu turystycznego. Co najmniej siedem-osiem dni czystego żeglowania. I tak na przykład w rejonie Brytyjskich Wysp Dziewiczych zwiedzamy:
Wyspy Norman Island i niedaleką Dead Man's Chest Island, czyli "Wyspę Skarbów" i "Skrzynię Umrzyka". Dead Man's Chest Island - upamiętniona w piosence żeglarskiej "15 chłopa na umrzyka skrzyni.. I butelka rumu!" . wygląda z oddali rzeczywiście jak trumna. Osławiony angielski pirat "Blackbeard" (Czarnobrody) zostawił na niej ze zwykłej zemsty 15 członków swojej załogi jedynie z butelka rumu. Po paru latach znaleziono ich kości w zatoce Dead Man's Bay (stąd jej nazwa) na pobliskiej wyspie Peter Island. Dalej już nie mogli popłynąć.Na "Wyspie Skarbów" Robert Stevenson osadził główna akcję swojej słynnej powieści. Może wreszcie uda nam się wleźć na tą "Skrzynię Umrzyka", choć to prawdziwa wyprawa - tracking z odpowiednim sprzętem i ubraniem. Ale zdjęcie na szczycie w koszulkach Kongregacji WRAK zrobiłoby furorę w fotografii światowej..!
Wyspę Jost Van Dyke, po drugiej stronie Tortoli, nazwanej tak od nazwiska często zaglądającego tu niegdyś holenderskiego pirata. Czeka tu kilkugodzinna wycieczka na najwyższy szczyt wyspy, skąd można podziwiać bajkową panoramę Brytyjskich i Amerykańskich Wysp Dziewiczych. To właśnie tu można zrozumieć, co to jest geniusi loci - duch miejsca, w którym skupiają się i przez czytelne, silne emocje trafiają wprost do serca historia, piękno i dusza regionu. W zatoce White Bay oficjalne przyjęcie w poczet członków Kongregacji Krzewienia Kultury Picia Rumu "WRAK" (Oby żyła wiecznie!), w Soggy Dolar Bar, czyli barze "Mokrego Dolara", bo z takimi wetkniętymi za kąpielówki dopływa się tu wpław z jachtu. Jasne, że trzeba skoczyć.. Można je później wysuszyć na sznurze do bielizny, rozwieszonym przy barze. No i degustacja słynnego cocktajlu "Painkiller" (tu się narodził) - karaibskiego środka na "uśmierzenie bólu". Painkiller to "narodowy drink" na Wyspach Dziewiczych. Wart zawsze drugiej kolejki. A wieczorem kolacja w Foxy's Bar i udział w koncercie Foxy Calldwooda, najbardziej znanego lokalnego barda Karaibów.
Kolejny dzień to wysepka Sandy Cay i Cane Garden Bay, czas na zdjęcia w najbardziej malowniczym zakątku Wysp Dziewiczych, a na następnej wyspie - Virgin Gorda (Tłusta dziewica - smakowita nazwa..) zwiedzamy Bitter End, najsłynniejsze na Karaibach świetnie usytuowane i prowadzone centrum sportów wodnych. I szansa na nurkowanie w sprzęcie ABC (dla chętnych również z akwalungiem) na lokalnych rafach koralowych. Na wyspie warto zostać dzień dłużej, by zwiedzić The Baths i pobliską Cooper Island. The Bath na Virgin Gorda to najbardziej malownicza na Karaibach plaża z palmami i potężnymi głazami (niektórzy uważają że są to meteoryty), ułożonymi przez Naturę w niesamowity labirynt, obmywany falami, częstokroć w pióropuszach rozgniewanego przyboju.
A poza tym czasu jest wystarczająco dużo, aby:
zanurkować jeszcze nad wrakiem brytyjskiego statku pocztowego "The Rhone", jednego z najlepiej zachowanych wraków na Karaibach. zajrzeć do sieci sklepów firmy "Pusser's", produkującej najznakomitszy na świecie rum (serwowany przez 300 lat marynarzom Floty Brytyjskiej) i szczególnie preferowany przez Kongregację "WRAK" (oby żyła wiecznie!), oraz przeprowadzać rzeczowe badania na temat różnicy smakowych pomiędzy rumem brytyjskim i francuskim.
Opinie są bardzo rozbieżne i najwyższa pora miarodajne uporządkować tę kwestię...
zorganizować bal piracki na pokładzie i/lub pod zaprzyjaźnioną palmą, w stylu "Kapitan Blood się bawi". I poszukać pirackiego skarbu!
zjeść przepyszną smażoną doradę późną nocą na plaży (albo i pieczonego prosiaka), ucztując jak flibustierzy i bukanierzy z Bractwa Wybrzeża
zakochać się raz jeszcze w powieści Sabatiniego :Kapitan Blood". Ach, ta Arabella.
poszukać zapomnianej zatoki "Throw Away Wife Bay", zatoki "porzuconej żony" - może wreszcie się uda.. Znaleźć nie porzucić - chociaż marynarze portugalscy mawiają :"Weź żonę na statek, to stracisz statek, a żona ci zostanie.."
sprawdzać na co dzień formułę: "być piratem i Don Kichotem własnej duszy", pod obłokami pasatu lub pióropuszami palm, w szumie i zapachu delikatnej bryzy, i wśród wszechwładnych dźwięków muzyki reagge.
Można by to nazwać krańcową formą "Mistrzostwa osobistego", jeśli chcesz...
I to wcale nie koniec, bo znajdziesz jeszcze czas na...
..codzienne kąpiele, opalania, łagodne ćwiczenia fizyczne na plaży, wieczorne koncerty szantowe i doraźne posiedzenia członków Kongregacji WRAK (oby żyła wiecznie!) oraz Klubu 3 x 9 (trzy miesiące pracujemy, dziewięć wypoczywamy. ). Albowiem człowiek został stworzony do kreatywnego lenistwa, i od tej myśli nie odstąpimy - będąc przy okazji (czy też właśnie dlatego) zdrowym, bogatym. i szczęśliwym. Klub Leniwych Kreatorów? Czemu nie?! Działamy przez nie-działanie! No, przynajmniej przez tydzień.
Wierzcie nie wierzcie, ale we wszechwładnie panującym tu spowolnionym karaibskim luzie, w nastroju optymistycznego "Ło le le" każda minuta jest wypełniona taką ilością wrażeń, rozmaitych bodźców, zadziwień i niespodzianek, że określenie "rejs życia" samo ciśnie się na usta. Chociaż dochodzi to do zszokowanego umysłu i ciała dopiero po powrocie, bo w trakcie nie masz na takie myśli czasu. Masz tylko czas na niezwykły kawałek życia.
Jak przebiegały poprzednie "rejsy rumowe", opis trasy i galerię zdjęć możesz zobaczyć na www.fkm.com.pl/rejsy oraz www.sailcaribean.net
Tego się nie zapomina, tak jak łez, i ściśniętego gardła, i smaku życia
w słonawym smaku morza, idącym z dna myśli, że w życiu warto i trzeba
iść za marzeniem.
Na czym.
"Shanties" - nasz jacht, to katamaran typu Leopard 42, zbudowany w 2002 roku w Cape Town, South Africa przez renomowana firmę Robertson & Caine . Katamarany tej firmy są znane ze swojej solidności, dobrego wykonania, wygody i znakomicie zaprojektowanego wnętrza, idealnego dla wakacyjnych rejsów pod żaglami. Mamy cztery dwu osobowe kabiny, każda z prywatną łazienką, w pełni wyposażoną kuchnię (w której gotowanie graniczy z rozkoszą), lodówkę, obszerny salon, a podczas postojów w marinach - klimatyzacje. Nie wspominając już o barze, w którym w każdej chwili można sobie przygotować rumowy drink. (więcej patrz www.salicaribbean.net).
Mówi Naczelny Instygator of Caribbean Action and Adventure - Jacek Reschke.
Narodziny pomysłu
Kiedy po 20 latach pracy jako inżynier w konsultingowych firmach w paru krajach świata, zrezygnowałem z wysokiego stanowiska i dobrej pensji, aby zacząć realizować swoje marzenia i poświęcić się swojej prawdziwej pasji, jaka jest żeglarstwo, moi amerykańscy koledzy patrzyli na mnie jak na wariata. Nikt tu w Stanach czegoś podobnego nie robi . Miałem jednak pełne poparcie mojej rodziny i grupy przyjaciół, którzy znając mnie, zawsze powtarzali, ze muszę to zrobić.
Przyznam, że przy podjęciu tej decyzji, pomógł mi trochę Mark Twain, który zauważył już ponad sto lat temu, że "po 20 latach nie będziesz wspominał tego, co udało ci się zrobić, a raczej to, czego nie zrobiłeś. Zostaw więc wygodne życie, podnieś kotwice, odkrywaj, podróżuj, i idź za marzeniem ..". W dodatku ciągle miałem w uszach bardziej współczesne: "jeśli praca przeszkadza ci w żeglowaniu - rzuć pracę". Obie rady potraktowałem poważnie, no i stało się. Od paru już lat, wraz z moim wieloletnim, nie tylko "szantowym" przyjacielem Markiem Szurawskim organizujemy"karaibskie wakacje pod żaglami". Początkowo uczestniczyli w nich nasi przyjaciele i znajomi, teraz już znajomi i przyjaciele znajomych. Okazało się, że rejsy te pozwalają nie tylko wspaniale wypocząć, ale i zrealizować hasło "Rejs ku Wyspom Szczęśliwym" - doświadczyć w intensywny sposób licznych radości żeglowania i odkryć światy dostępne tylko na morzu i pod żaglami w bajkowym świecie legendarnych wysp i równie legendarnego morza. Z każdego rejsu wracaliśmy bogatsi wiedzą o sobie, innych i świecie.
Niedawno uprzytomniłem sobie, że do nowych obowiązków tak naprawdę przygotowywałem się od lat. Mam wysokie kwalifikacje żeglarskie, oraz duże doświadczenie tak żeglarskie jak i organizacyjne. Przed wyjazdem z Polski dużo żeglowałem, szkoliłem młodych adeptów żeglarstwa, oraz organizowałem wiele obozów żeglarskich i rejsów morskich. Założyłem tez i przez wiele lat prowadziłem Młodzieżowy Klub Morski "Szkwal" w Krakowie, a od roku 1981 organizowałem pierwsze krakowskie festiwale piosenki morskiej "Shanties". Moje żeglarskie kwalifikacje, to stopień Jachtowego Kapitana Żeglugi Wielkiej. Jestem instruktorem żeglarstwa w Polsce, mam stopień Yachtmaster Ocean w Poludniowej Afryce, posiadam też Coast Guard Captain License w USA. A na koncie ponad 40 tysięcy mil morskich przebytych na jachtach żaglowych po wielu morzach i oceanach świata. Od 8 lat pływam co roku po Karaibach i znam tu każdą ciekawszą wyspę, plażę, rafę i zatokę.
Nazwałem nasz katamaran "Shanties".
Nazwa ta nawiązuje do interesującego i ważnego okresu w moim życiu, związanego z organizacją pierwszych krakowskich festiwali piosenki morskiej "Shanties". Festiwal rozwijał się wtedy bardzo dynamicznie i stal się wkrótce największą tego typu impreza w Polsce i na świecie. Zaowocowało to równie fenomenalnym rozwjem ruchu szantowego w Polsce, czego efekty widać do dziś.
Poznałem wtedy wspaniałych ludzi, sam też bawiłem się znakomicie na festiwalowych koncertach. Lubiłem to co robiłem, bo tworzyliśmy z grupą przyjaciół cos nowego, ambitnego i jak się wkrótce okazało, bardzo potrzebnego środowisku żeglarskiemu Polsce. Zwłaszcza w tamtych, raczej smutnych i nieciekawych czasach.
Nazwa s/y "Shanties" to mój pokłon dla tamtych ludzi i tamtych czasów, i ucieleśnienie bardzo ważnych dla mnie wspomnień. Więcej - to próba powrotu do pięknej idei, bo to, co działo się 25 lat temu na "Shanties" w Krakowie, realizujemy dzisiaj w formie szantowych wakacji i spotkań tu, na Karaibach, wraz z Markiem Szurawskim. I myślę sobie po cichu, że tak jak festiwal "Shanties" wyznaczal nowe kierunku w rozwoju ruchu szantowego w Polsce, tak nasze rejsy na s/y "Shanties" wyznaczą nowe drogi aktywnego wypoczynku pod żaglami.
Jak nas znaleźć?
Od strony formalnej całość organizuje "Sail - Caribbean" w osobie Jacka Reschke przy współpracy Fundacji Kultura Morska w osobach Marka Szurawskego. Klikaj więc www.sailcaribbean.net lub www.fkm.com.pl (gdzie znajdziesz również pozostałe szczegóły wraz z opiniami i wrażeniami dotychczasowych uczestników rejsów) lub dzwoń (847) 912 64305, a w Polsce 081 525 28 07 i 500 214 763.
Cras ingens iterabimus aequor - jak mawiał kapitan Blond, cytując Horacego.
Człowieku wolny, zawsze będziesz wielbił morze... Ch. Baudelaire
www.fkm.com.pl |
|