|
Rejs "rumowy" WRAK, Karaiby'06, 24.03 - 2.04.06.
Kapitan: Jacek Reschke,
Załoga: Naczelni Kongregatorzy "Barów Połączonych" z Polski, Austrii i Stanów Zjednoczonych;
Trasa

Uwaga: wszystkie podane pozycje geograficzne są przybliżone. Ta galeria nie jest locją! Żegluj z nią tylko po mapie.
Pierwsze posiedzenie "półki polskiej" na lotnisku Charlesa de Gaulle'a w Paryżu.
Już na miejscu. Jeden z jachtów w słynnej Marigot Bay na St Lucia...
... był nasz.
Jest już nas więcej, i podnosimy banderę.
Zdrowie Neptuna! Można tak....
...albo tak!
Pierwsza kąpiel. Już mamy potąd!
Zabójczo trudna praca na pokładzie w ekstremalnych warunkach pogodowych ...
....doprowadziła nas najpierw do zatoczki Wallilabou Bay (13°14,9' N 061°16,7' W) na St. Vincent, gdzie kręcono "Piratów z Karaibów", czego ślady pozostały do dzisiaj....
... a potem na nocne barbeque na wysepce: Petit Bateau (ok. 12°38'N / 061°21,5'W). obok Petit Rameau, pośrodku cudownej do nurkowania rafy Horse Shoe Reef w Parku
Narodowym Tobago Cays. Przyjęliśmy tam nowych członków do Kongregacji (oby żyła wiecznie!).....
.... a potem oddaliśmy się chwili samotnej zadumy, kogo to jeszcze spotkamy na trasie.
Cóż, napotkani tubylcy realizowali głównie hasło "Ło - le le" w każdej pozycji....
... zaś element napływowy demonstrował co tam miał najlepszego....
... a co dawało się sklasyfikować według ocen na lokalnych "tekstyliach".
Później Kongregacja (oby żyła wiecznie!) zaatakowała wysepkę Mopion wysokości 5 ft i rozmiarach 65 m x 25 m. Najbardziej reklamowana w folderach i broszurach karaibskich, tylko z jednym "parasolem", leży na płn - zach od Petit St. Vincent. (12°32,07'N 061°23,08W).
Pod tym jedynym parasolem był tylko zardzewiały otwieracz do piwa....
... co wprawiło niektórych w zrozumiałą radość.
Siła Szybkiego Reagowania Kongragcji czyli GRUM w wersji "szeregowo"
Na Mopion Kongregacja (oby żyła wiecznie!) ćwiczyła doświadczanie losu: czyli raz na wodzie....
....raz pod wodą.
I znowu w drogę...
....z widokiem na góry Piton...
.... i piwem o tej samej nazwie
nie przeszkadzało to nam realizować w przerwach jeden z głównych celów Kongregacji (oby żyła wiecznie!): dbałość o tężyznę fizyczną.
Z zatoczki Cumberland Bay na St. Vincent ruszyliśmy w interior, gdzie w lokalnym Rum's Shop Kongregacja (oby żyła wiecznie!) weszła w posiadanie "little something", ale baaaardzo mocne to było.....
.... czego nawet osioł nie chciał.....
..... co jednak w świetle dnia.....
..... wywoływało długotrwały "uśmiech karaibski"
Tak się jadało!
Ostatnie "Ło-le-le-le" czyi totalne luzy w majtach.
Ostatnie obrazki a propos "niezwykłych okoliczności przyrody"
We shall come back!
Martynika i okolice to rumy głównie francuskie.. Co ciekawe, słynne rumy angielskie, jak Pusser's Rum czy Henry Morgan na Terytorim Zamorskim Francji są w ogóle nieznane... Czyżby historyczne animozje przyjęły tu postać "wojny rumowej"?
Nie pijemy rumu wroga...Wystąpiliśmy w roli samozwańczych mediatorów i te poniżej sprawdzaliśmy osobiście. Niech żyje pokój i wszystkie smaki świata....! Mamy nową misje: za rok pokażemy Francuzom że rum angielski jest też w porządku...
Więcej Patrz również "Szkolenia dla firm - Insentive travels "
|